Solo road trip po Południowej Wyspie Nowej Zelandii – 12 dni kamperem

Podróż po Południowej Wyspie Nowej Zelandii była moim marzeniem od lat. Spodziewałam się niesamowitych widoków, ale rzeczywistość przerosła moje oczekiwania w 100%. Od lodowców i jezior, po fiordy i dzikie plaże, ten mały niepozorny kraj ma sporo do zaoferowania.

Wybór jest spory, więc jak wybrać miejsca które warto odwiedzić w Nowej Zelandii? Startowałam i kończyłam w Christchurch, planując trasę tak, aby móc cieszyć się spokojnym tempem podróży, ale też nie pominąć żadnych lokalnych perełek. Zapraszam do konkretów!


Info: wpis jest dość dokładny, jeśli jednak preferujesz krótszą wersję to przygotowałam do każdego dnia skrót tak aby łatwiej byłoby Ci wynieść to co najważniejsze.

 

Plan podróży po Nowej Zelandii

Dzień 1 – Christchurch → Lake Tekapo

Skrót:

  • Christchurch – odbiór kampera i większe zakupy spożywcze na kilka dni

  • Rakaia River – szerokie koryto rzeki i intensywnie turkusowa woda

  • Lake Tekapo – łubiny, ośnieżone szczyty i słynne jezioro

  • The Church of the Good Shepherd – niewielki, kamienny kościółek malowniczo położony nad brzegiem jeziora

  • Lake Pukaki – nocleg z dala od tłumów Tekapo

  • Dark Sky Reserve – idealne miejsce do obserwacji Drogi Mlecznej

 

Po wyjeździe z miasta zatrzymałam się przy Rakaia River — turkusowa woda i szerokie koryto robią ogromne wrażenie. Potem ruszyłam nad Lake Tekapo, gdzie pod koniec listopada zaczynają kwitnąć łubiny. Choć to początek sezonu i ludzi jest sporo, romantyczny klimat miejsca naprawdę broni się sam — szczególnie o zachodzie słońca. Tuż obok znajdziesz The Church of the Good Shepherd, malowniczo położony nad jeziorem. Po krótkim spacerze przyszedł czas na przerwę w The Better Butter NZ, gdzie serwują typowe dla tego regionu fish and chips.

Noc spędziłam przy jeziorze Pukaki. W zamyśle miałam spokojne śniadanie nad jeziorem, a Tekapo jednak jest mocno oblegane z każdej strony i ciężko tam o nieco prywatności. Czy nad Pukaki można legalnie spać? Nie, Czy spałam mimo to? Wiadomo, że tak. Cicha miejscówka odizolowana od głównej drogi zrobiła robotę.

Ciekawostka

Dark Sky Reserve w Nowej Zelandii to miejsca o wyjątkowo niskim zanieczyszczeniu światłem, gdzie nocne niebo jest naprawdę spektakularne. Lake Pukaki jest jednym z nich - po zmroku można tu podziwiać Drogę Mleczną gołym okiem i cieszyć się absolutną ciemnością. Stargazing nad Lake Pukaki to czysta przyjemność i doświadczenie, które zdecydowanie powinno znaleźć się na Twojej liście travel bingo podczas podróży po Nowej Zelandii.

 

Dzień 2 – Lake Pukaki → Mt Cook

Skrót:

  • Lake Pukaki - śniadanie z najlepszym widokiem

  • NZ Alpine Lavender – pola lawendy z widokiem na góry; nawet poza sezonem warto wpaść na lawendowe lody

  • Peter’s Lookout - idealna kombinacja: zakrzywiona droga, Mt Cook i turkusowe jezioro

  • White Horse Hill Campground – nocleg u podnóża Mt Cook; prosty camping z toaletami i kuchnią, bez prysznica (20 NZD)

 
jezioro-pukaki-nocleg-nowa-zelandia

Nocleg nad Pukaki był strzałem w dziesiątkę, zresztą sami zobaczcie te widoki. Nowa Zelandia wygląda jakby była wytworem sztucznej inteligencji. Każdy zakamarek jeziora powoduje zachwyt, a łubiny jeszcze to wszystko potęgują.

 

Następnie powoli udałam się w stronę Mt Cook, odwiedzając po drodze kilka niesamowitych miejsc.

Pierwszym spotem na mojej trasie były NZ Alpine Lavender, pola lawendy z pięknym widokiem na góry. Co prawda, nie byłam w sezonie kwitnienia lawendy, ale lody lawendowe, mają przepyszne. Jadąc dalej w stronę Mt Cook i podziwiając majestatyczne góry, dotarłam do Peter’s Lookout - miejsca, którego po prostu nie da się pominąć na tej trasie. Choć widoki są spektakularne niemal na każdym kilometrze, to właśnie tutaj krajobraz układa się w idealną całość. Turkusowe jezioro, stożkowaty szczyt Aoraki / Mt Cook i charakterystycznie zakrzywiona droga tworzą jeden z najbardziej fotogenicznych kadrów w całej okolicy.

camping-nowa-zelandia-blog-podrozniczy

Nocleg spędziłam na White Horse Hill Campground - to jedyny camping w bezpośredniej okolicy Mt Cook. Cena 20NZD. Oprócz systemu rezerwacji online, na miejscu funkcjonuje skrzyneczka szczerości, do której wrzuca się pieniądze licząc na uczciwość podróżników.

 

Dzień 3 – Mount Cook→ Clay Cliff

Skrót:

  • Hooker Valley Track - łatwy szlak z widokiem na lodowiec

  • Sealy Tarns Track - 2000 schodów (pora na wyrzeźbienie pośladów)

  • Tasman Glacier View - najdłuższy lodowiec w Nowej Zelandii

  • Clay Cliffs - Strzeliste, czerwono-kremowe klify jak z innego świata

  • TOP10 Holiday Park Omarama - wspaniały camping ze wszystkimi udogodnieniami,
    40 NZD (82zł)

W planie na ten dzień był Hooker Valley Track. Niestety tego dnia przyszła ulewa stulecia i trochę pokrzyżowała plany. Człowiek jednak nie jest z cukru i mimo wszystko wybrałam się na szlak sprawdzić jak prezentuje się dolina. Okazało się jednak, że na słynnej trasie wykonywane są prace remontowe i dalszy odcinek jest zamknięty. Całość znajduje 3-4h (w dwie strony) i zobaczyć można aż 3 imponujące mosty. Przy obecnych pracach, dostępny jest jedynie pierwszy most i widok na niesamowity lodowiec Hooker Glacier oraz jezioro Hooker Lake. Nie rezygnujcie z tego szlaku z powodu remontów, to łatwy spacer (30 min w jedną stronę), powrót tą samą trasą.

 

Gdyby pogoda pozwalała na więcej, z przyjemnością wybrałabym się na Sealy Tarns Track. Trasa praktycznie składa się z ok. 2000 schodów (tak, 2 tysiące!) i punktu widokowego na końcu. Zajmuje ok. 3-4h w obie strony. Rozważcie także Tasman Glacier View z opcją podziwiania najdłuższego lodowca w Nowej Zelandii.

Uciekając przed deszczem udałam się do Clay Cliffs. Strzeliste, czerwono-kremowe klify wyrastają wprost z ziemi, tworząc wąskie korytarze i tajemnicze labirynty. Spacerując między nimi, ma się wrażenie, że czas zatrzymał się w tym nierealnym, surowym świecie, a każda formacja zdaje się opowiadać swoją własną historię. To miejsce, które zachwyca i intryguje. Znajduje się na prywatnej posesji, a wejście kosztuje 10NZD.

 


Nocowałam godzinkę drogi od klifów w Omarama TOP10 Holiday Park, cena 40NZD (82zł). Warunki idealne, po ulewie gorący prysznic wjechał jak złoto.

 

Dzień 4 – Queenstown → Glenorchy

Skrót:

  • Deer Park Heights – punkt widokowy z panoramą jezior i gór; możliwość obserwacji jeleni. Self-drive, nie wychodzić z auta. Popularne miejsce, wymagają rezerwacji z wyprzedzeniem.

  • Queenstown – spacer po mieście, chłonięcie widoków i lokalnego klimatu.

  • Fergburger – kultowy burger.

  • Bobs Cove Track – krótki spacer, cicha zatoczka, krystaliczna woda, piękne krajobrazy.

  • Glenorchy – malownicza droga, ikoniczna czerwona chatka, miejsce znane z “Władcy Pierścieni”.

  • Nocleg po drodze do Te Anau – alternatywa: Ms Woolies Camperground w Glenorchy.

 

Byłam niesamowicie podekscytowana na ten dzień, bowiem w planach miałam wizytę na wzgórzach Queenstown. I to nie byle jakie pagórki tylko Deer Park Heights, punkt widokowy z panoramą jezior i gór. Oprócz niesamowitych widoków na całe miasto można tutaj zaprzyjaźnić się z… jelonkami które zamieszkują wzgórza. Całość jest zorganizowana za zasadzie self drive i nie zaleca się wychodzenia z auta. Niestety, miejscówka jest ogromnie popularna i w sezonie rezerwacji trzeba dokonywać z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Nie popełniajcie mojego błędu, zróbcie rezerwację odpowiednio wcześnie, ja obeszłam się smakiem.

 
 

Queenstown to urocza miejscowość i warto się poszwendać po okolicy chłonąc tutejsze widoki. Spróbowałam także viralowego burgera Fergburger, czas oczekiwania na zamowienie wyniósł 30 min, a następnie kolejne pół godziny na otrzymanie posiłku. Ludzi masa! A sam burger całkiem dobry, chociaż proponowałabym się wybrać tam poza porą lunchu kiedy zwyczajnie jest trochę mniej osób.

Jakie inne miejsca warto odwiedzić w okolicy Queenstown? Zdecydowanie spacer po Bobs Cove Track jest wyjątkowym przeżyciem. Cicha zatoczka, krystaliczna woda i piękne krajobrazy i szybka 1h trasa. Następnie wybrałam się do Glenorchy, jaka tam jest spektakularna droga! Znowu zatrzymywałam się co 5 min, ale zwyczajnie nie da się inaczej. Fani “Władcy Pierścieni” z pewnością rozpoznają pewne kadry bowiem właśnie tu kręcone były niektóre sceny ze słynnego filmu.

 

Noc spędziłam w randomowym miejscu po drodze do Te Anau, ale dużo dobrego słyszałam o Ms Woolies Camper ground gdybyście chcieli przenocować w Glenorchy.

najlepszy-camping-nowa-zelandia
 

Dzień 6 – Te Anau & Milford Road

Skrót:

  • Te Anau – ostatnie miasto przed fiordami, idealne na uzupełnienie zapasów spożywczych jeśli zostajesz dłużej na fiordach.

  • Droga do Milford Sound – ok. 3h jazdy; malownicza trasa przez Eglinton Valley.

  • Nocleg – zamiast przy fiordach (gdzie działa tylko jeden camping, szybko zapełniany), nocowałam w Eglinton Valley Camp, cena 30 NZD.

Poprzedni dzień był nieco intensywny, a dzisiejszy zaś wymaga sporo godzin za kółkiem. Te Anau to ostanie miasto przed fiordami Milford Sound, więc tu uzupełniłam zapasy spożywcze. Od Te Anau do Milford jest ok. 3h jazdy. Miasteczko stanowi idealną bazę wypadową, natomiast osobiście  zdecydowałam się na nocleg bliżej fiordów. Zwłaszcza, że droga przez Eglinton Valley jest bardzo urocza i jazda była przyjemnością. Przy samych fiordach funkcjonuje tylko jeden camping Milford Sound, który w sezonie zapełnia się w tempie ekspresowym. Dlatego też nocowałam w Eglinton Valley Camp, cena 30NZD.

 

Dzień 7 – Milford Sound → Wanaka

Skrót:

  • Milford Sound – rejs po fiordzie – monumentalne klify, dziesiątki wodospadów spływających ze stromych ścian, jeden z najbardziej spektakularnych krajobrazów w Nowej Zelandii.

  • Milford Swing – prowizoryczna huśtawka oferująca piękne widoki na góry i fiord.

  • Milford Track (fragment) – krótki spacer w surowym, górskim krajobrazie w pobliżu punktu rejestracji trekkingów.

  • Milford Lookout – punkt widokowy pozwalający w pełni docenić skalę i potęgę fiordu.

  • Przejazd Milford Sound → Wanaka – powrót tą samą, malowniczą trasą.

  • That Wanaka Tree – ikoniczne, samotne drzewo wyrastające z jeziora; jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w kraju.

Dzień rozpoczęłam od rejsu po Milford Sound, podczas którego podziwiałam monumentalne klify, liczne wodospady i dziką przyrodę. Trasa jest absolutnie spektakularna - po drodze mija się dziesiątki kaskad spływających prosto ze stromych ścian fiordu. Nigdy wcześniej nie widziałam krajobrazu o tak surowym i jednocześnie majestatycznym charakterze.

Po rejsie wybrałam się do Milford Swing - prowizorycznej huśtawki ukrytej nieco na uboczu, ale oferującej niesamowite widoki na otaczające góry i fiord. Choć konstrukcja jest prosta, moment bujania się z taką panoramą w tle daje ogromną frajdę i świetne kadry.

W okolicy przebiega również fragment Milford Track, prowadzący m.in. w stronę punktu rejestracji na trekkingi. Krótki spacer pozwala jeszcze na chwilę zanurzyć się w surowym krajobrazie tego miejsca.

Na koniec dotarłam do Milford Lookout, skąd można chłonąć spektakularne panoramy i w pełni docenić potęgę Milford Sound.

milfold-sound-plan-podrozy-po-nowej-zelandii
 

Po południu ruszyłam w stronę Wanaki. Do Milford Sound prowadzi tylko jedna droga, więc powrót odbywa się tą samą trasą, co wcale nie jest wadą - krajobrazy są na tyle spektakularne, że zupełnie się nie nudzą.

Z racji ogromnej popularności That Wanaka Tree chciałam na własne oczy sprawdzić, o co tyle hałasu. Samotne drzewo wyrastające z jeziora rzeczywiście przyciąga tłumy i jest jednym z najbardziej fotografowanych miejsc w Nowej Zelandii.

Łatwo jednak zrozumieć jego fenomen - wyobraź sobie spokojną taflę wody, pastelowe niebo i pojedyncze drzewo na tle ośnieżonych szczytów. Przy odpowiednim świetle całość tworzy naprawdę wyjątkowe, niemal filmowe kadry.

 

Dzień 8 – Wanaka → Lake Hawea

Skrót

  • Roys Peak Track – popularny trekking z panoramą jeziora Wanaka; najlepiej wystartować nocą, by dotrzeć na szczyt na wschód słońca.

  • Wanaka – urocze miasteczko w alpejskim klimacie,

  • Lake Hawea – spokojne, rozległe jezioro otoczone strzelistymi górami; mniej turystów, ogrom przestrzeni i spektakularne widoki wzdłuż trasy.

 

Dzień zaczyna się od trekkingu na Roys Peak, który oferuje panoramę jeziora Wanaka i okolicznych gór. Szlak jest wyjątkowo popularny, a najlepiej tak zorganizować start aby być na szczycie na wschód słońca. Będziecie się wspinać w totalnych ciemnościach, ale to jedna z tych atrakcji o których mówią wszyscy.

Sama Wanaka to urocze miasteczko, które bardzo przypomina mi szwajcarskie Sierre, w którym kiedyś mieszkałam. Tym razem jednak zwiedzanie miast nie było moim priorytetem, dlatego niemal od razu ruszyłam dalej - w stronę Lake Hawea.

Jezioro Hawea to jedno z tych miejsc, które potrafią dosłownie odebrać mowę. Długa, spokojna tafla wody otoczona jest strzelistymi górami. To miejsce emanuje ciszą i przestrzenią i po mniejszej liczbie podróżników od razu widać, że zdecydowanie opuściliśmy te bardziej turystyczne punkty w Nowej Zelandii.

Noc spędziłam w spokojnym rest area na uboczu trasy, w stronę Haast Pass ciesząc się ciszą i bliskością natury.

 

Dzień 9 –  Lake Hawea → Haast Pass

Skrót

  • Haast Pass – kręta trasa przez surową dolinę,  dramatyczne górskie krajobrazy.

  • Blue Pools Track - gęsty las prowadzący do turkusowych basenów.

  • Thunder Creek Falls - Krótki, kilkuminutowy spacer do wodospadu

  • Fantail Falls - równie łatwo dostępna kaskada,

  • Haas - baza noclegowa, zarówno płatne opcje jak i “bezpłatne zatoczki”

Moja trasa oscylowała wzdłuż Haast Pass - jednej z najbardziej widowiskowych dróg na Wyspie Południowej. To kręta, momentami wąska trasa przecinająca surową dolinę, gdzie wysokie, niemal pionowe ściany gór wyrastają tuż przy jezdni. Pierwszym przystankiem był Blue Pools Track prowadzący przez gęsty, zielony las, a jego zwieńczeniem są wiszące mosty nad rzeką Makarora. Z góry widać krystalicznie czystą wodę o intensywnie turkusowym kolorze, która wygląda wręcz nierealnie. Czyli Nowa Zelandia w najlepszej postaci :) Trasa zajmuje ok. 45min w obie strony, chyba że na miejscu chcecie uskutecznić jakąś kąpiel.

 

Po kolejnych, 20 minutach jazdy docieram do pierwszego wodospadu Thunder Creek Falls. Szeroka kaskada spływa prosto z górskich zboczy, a huk wody słychać już z daleka. Bliskość wodospadu od parkingu sprawia, że to idealny przystanek na szybkie rozprostowanie nóg. Kolejnym punktem były Fantail Falls - równie łatwo dostępna kaskada, do której dociera się praktycznie bez wysiłku. W Nowej Zelandii wiele spektakularnych atrakcji znajduje się dosłownie na wyciągnięcie ręki i nie wymaga długich trekkingów.

Nocleg za miasteczkiem Haas, znajdziecie tu zarówno płatne campingi jak i ciche odosobnione zatoczki.

 

Dzień 10 – Haas → Bruce Bay → Fox Glacier → Franz Josef

Skrót:

  • Bruce Bay - dzika plaża na zachodnim wybrzeżu

  • Fox Glacier Valley Walk – łatwy, 1,5h szlak przez dolinę polodowcową; widok lodowca ograniczony do wąskiego fragmentu z dużej odległości.

  • Fox Glacier Lookout (Te Kopikopiko o te Waka) – najlepszy punkt widokowy na lodowiec; 200 m od parkingu, ławki dla relaksu.

  • Lake Matheson – spacer 1-1,5 h wokół jeziora, las deszczowy, magiczne odbicia Mount Cook i Mount Tasman, najlepsze przy spokojnej wodzie.

  • Franz Josef Glacier Walk – ok. 30 minut, najbliżej lodowca bez dodatkowych wycieczek.

  • Roberts Point Track – dłuższy szlak (4–5 h) z najlepszymi widokami na lodowiec Franz Josef; opcja dla bardziej wytrwałych.

  • Nocleg: Otto / MacDonalds Campsite – DOC camping przy plaży, tuż przy jeziorze

 

W dzisiejszym programie przekrój Nowej Zelandii, dzień rozpoczęłam na plaży, a końcówkę dnia spędziłam przy lodowcu. Bruce Bay i Ship Creek to prawdziwe ukryte perły zachodniego wybrzeża. Szeroka, dzika plaża Bruce Bay pozwala wsłuchać się w szum oceanu i poczuć tą niesamowitą przestrzeń. Niedaleko, Ship Creek prowadzi przez zielone lasy nadmorskie wprost do morza Tasman Sea. Jako fanka plaż byłam oczarowana surowością tego miejsca i od razu skojarzyło mi się z australijską Tasmanią.


W kolejnej części dnia przyszła pora na lodowce. Pierwszy z nich Fox Glacier najbardziej widoczny jest z Fox Glacier Valley Walk, tak przynajmniej wyczytałam w internecie. Natomiast trochę się z tym nie zgodzę. Sam walk jest przyjemny i to dość łatwe 1,5h szlaku pośród doliny polodowcowej. Jednak widok na lodowiec nie jest zbyt spektakularny, bowiem widoczny jest jedynie jego wąski fragment i to z dość dużej odległości. O wiele większe wrażenie zrobił na mnie Fox Glacier Lookout (funkcjonuje także pod nazwą “Te Kopikopiko o te Waka”). Na miejscu znajdziecie ławeczki do odpoczynku i swobodnego oglądania lodowca Fox Glacier Valley. Spot znajduje się 200m od parkingu.

Lodowiec widziany z punktu widokowego (zdjęcie po lewej) oraz na dużym zbliżeniu (x8) z oficjalnego szlaku Fox Glacier Valley Walk (zdjęcie po prawej).


W okolicy koniecznie trzeba wybrać nad Lake Metheson. Jezioro słynie z idealnych odbić gór Aoraki / Mount Cook i Mount Tasman w swojej spokojnej tafli wody. Innym szlakiem wartym zrobienia w okolicy jest Franz Josef Glacier. Zajmuje ok.30 minut i jest to najpopularniejsza trasa w okolicy. Swoją popularność zawdzięcza punktowi końcowemu który jest najbliżej samego lodowca Franz Josef. Oczywiście, mowa tutaj o dostępnych trasach bez płacenia dodatkowo za wycieczki grupowe czy przeloty helikopterem aby przejść się po samym lodowcu.  Dodatkowo, warto wspomnieć o alternatywach. Roberts Point Track to kolejny, bezpłatny szlak który zajmuje ok. 4-5h, ale ponoć zapewnia najlepsze widoki na lodowiec Franz Josef Glacier. Osobiście, sama nie wybrałam tej trasy, ale daję znać o takiej opcji.

Nocleg spędziłam w “Otto / MacDonalds Campsite”. Jest to DOC camping, koszt $18NZD (37zł). Położony jest obok jeziora i zachód słońca, a kolejnego dnia kąpiel w jeziorze z widokiem na ośnieżone szczyty to jedne z najlepszych wspomnień z całego wyjazdu.

 

Dzień 11 – Hokitika → Arthur’s Pass

Skrót

Hokitika Gorge – spektakularny wąwóz z turkusową wodą; łatwy spacer po mostkach i kładkach; uwaga na liczne muszki i szybki nurt rzeki (kąpiel niezalecana).

  • Cobden Aromahana Lagoon (Glenayre/Glenmouth) – freedom camping tuż przy Morzu Tasmańskim; spektakularny zachód słońca, możliwość obserwacji surferów rano; idealne miejsce na odpoczynek po intensywnym dniu.

  • Beach Rd Freedom Camping – bliżej Hokitika Gorge, bezpłatne miejsce przy plaży; bardzo dużo muszek, raczej tylko jako miejsce noclegowe.


Jakby nierealnie turkusowych basenów było za mało, to pora na kolejny. Tym razem Hokitika Gorge. Spektakularne miejsce, w którym błękitna woda rzeki Hokitika przepływa przez wąski, skalisty wąwóz, tworząc niemal surrealistyczne kontrasty z ciemnymi skałami i bujną roślinnością. Spacer po mostkach i kładkach nad rzeką pozwala podziwiać niezwykłą kolorystykę wody oraz otaczający górski krajobraz. Łatwa trasa, z niezliczoną ilością muszek (zabierz spray i nie popełniaj mojego błędu). Nurt rzeki jest dość bystry, dlatego nie zaleca się tam kąpieli. Dobry przystanek podczas podróży wzdłuż zachodniego wybrzeża Wyspy Południowej.

 

Ponieważ poprzedni dzień był dość intensywny, dla odmiany zafundowałam sobie nieco luźniejsze kilka godzin. Popołudnie spędziłam w Cobden Aromahana Lagoon w okolicy Glaymouth. Dla tego miejsca nadrobiłam trochę kilometrów, ale zdecydowanie było warto. Jest to zatoczka tuż nad samym Morzem Tasmańskim z opcją Freedom camping. Biegałam z aparatem jak kot z pełnym pęcherzem przy zachodzie słońca. Spektakl taki, że szczęka opada. Jeden z lepszych noclegów podczas całego pobytu w Nowej. Jeśli rozważacie to miejsce, przyjedźcie na zachód nie pożałujecie decyzji. Dla zainteresowanych - rano można podglądać surferów.

Info: o wiele bliżej Hokitika Gorge jest “Beach Rd Freedom Camping”, również bezpłatny i również przy plaży. Natomiast, po rozmowach z innymi podróżnikami na jednym ze szlaków okazało się, że jest tam niezliczona ilość muszek. Jedzenie posiłku na świeżym powietrzu zdecydowanie odpada. Jednak jeśli myślicie wyłącznie o miejscu do spania, może warto rozważyć tą opcję.

 

Dzień 12 – Arthur’s Pass → Christchurch

Skrót

  • Przejazd do Christchurch – ok. 3h, trasa przez malowniczą Arthur’s Pass z krętymi drogami, rwącymi rzekami i strzelistymi szczytami.

  • Devils Punchbowl – wodospad 130 m, spacer w obie strony niecała godzina.

  • Millennium Walk / Avalanche Creek – krótki 10–15 minutowy spacer do małego wodospadu; jeśli widzieliście większe, może nie zrobić wrażenia.

  • Avalanche Creek Shelter – centrum turystyczne:

  • obserwacja ptaków Kea podczas posiłku,

  • start szlaku na Avalanche Peak (trasa wymagająca, kilka godzin),

  • freedom camping na tyłach centrum z dobrze wyposażonymi łazienkami.

 

Ostatni dzień naszej wycieczki, przejazd do Christchurch obejmuje trasę wzdłuż Arthur’s Pass. Kolejna przełęcz w Alpach Południowych, która zachwyca niesamowitymi krajobrazami, rwącymi rzekami i strzelistymi szczytami górskimi. Droga przez dolinę jest mocno kręta i wciśnięta między góry. Dzięki temu co chwile odsłaniają się kolejne spektakularne panoramy. Jednym z ciekawych przystanków na trasie jest Devils Punchbowl. Trasa do wodospadu zajmuje niecałą godzinkę (w obie strony), a woda spada z imponującej wysokości aż 130m.

 

Niedaleko Avalanche Creek Shelter położony jest kolejny wodospad do którego można się dostać przez Millennium Walk wymagający jedynie 10-15 minutowego spaceru. Niestety, jest to taki bardziej strumyczek i jeśli widzieliście kilka większych wodospadów, ten prawdopodobnie nie zrobi na Was wrażenia.

Centrum turystyczne “Avalanche Creek Shelter” jest znane także z trzech innych powodów:

1. W tych okolicach obserwuje się wzmożoną aktywność ptaków Kea, czarne papugi charakterystyczne dla Nowej Zelandii. Sama widziałam kilka osobników podczas swojego lunchu.

2. Ten powód będzie znaczący dla wytrwałych piechurów, bowiem tutaj rozpoczyna się słynny szlak na Avalanche Peak. Trasa uznawana jest za ciężką, trwa kilka godzin, ale z pewnością zapewnia niezłe krajobrazy.

3. Grande finale, trzeci powód to freedom camping na tyłach centrum. I jak przystało na centrum z bardzo ogarniętymi łazienkami. Nie dziękujcie :)

 

12-dniowa podróż solo kamperem po Południowej Wyspie Nowej Zelandii.

I to tyle, mam nadzieję, że teraz już wiecie jak zorganizować samodzielnie roadtrip po Nowej Zelandii. Południowa Wyspa Nowej Zelandii pozostawiła w mojej pamięci niezapomniane wspomnienia i ogromną tęsknotę za kolejny road tripem. Jestem przekonana, że oczaruje Was również.

Dajcie znać w komentarzu, jeśli macie jakieś pytania. Chętnie też poczytam o Waszych przygodach w Nowej Zelandii.

Previous
Previous

Najlepsze campingi na Południowej Wyspie Nowej Zelandii

Next
Next

Zwiedzanie Uluru - koszty oraz informacje praktyczne